13 maja 2026

Komu zabrać pieniądze?

W tym tygodniu doszło do ważnego wydarzenia w temacie inwestycji miejskich. W końcu po kilku miesiącach od rozpoczęcia procedury przetargowej otwarto oferty potencjalnych wykonawców. Najważniejsza wiadomość, że jest drożej niż planowano.

Rozpoczęta procedura wieńczy częściowo długą sagę, poniekąd rozpoczętą jeszcze w czasach poprzedniego prezydenta Janusza Marszałka. Wtedy zamówiono pierwsze ekspertyzy dotyczące stanu kompleksu sportowego i pierwsze koncepcje. Z okazji planowanej, ale niedoszłej olimpiady w Krakowie zimowej zamówiono pierwszą koncepcję przebudowy i rozbudowy lodowiska. W ostatnich latach, często wbrew środowisku sportowemu i społecznemu, forsowano aktualny pomysł przebudowy stadionu. W czasie styczniowej sesji budżetowej Rady Miasta doszło do poważnej wymiany zdań, gdzie część radnych opozycji wyraźnie wyartykułowała, że: proponowany obiekt nie spełnia oczekiwań wielu przyszłych użytkowników, inwestycja jest znacząco ponad aktualne możliwości miasta i pomija się wiele innych potrzeb mieszkańców Oświęcimia wydając pieniądze w taki a nie inny sposób. Sprawę w radzie przepchnięto kolanem, a prezydent ogłosił przetarg. Na osłodę minister sportu dołożył 37 milionów złotych do inwestycji. Nadal nie wiadomo, za co miasto wyremontuje główną halę.

Urząd miasta zabezpieczył w wieloletniej prognozie finansowej kwotę 94 485 887,00zł na pierwszy etap inwestycji. W czasie otwarcia ofert zamawiający, w tej roli występuje MOSiR, ogłosił kwotę przeznaczoną na realizację w wysokości 93 milionów złotych. Jest ona o ponad pięć milionów mniejsza od najniższej oferty ARCO System w wysokości 98,3 milionów złotych, a uwzględniając limit z WPF niecałe 4 miliony złotych. 

Oczywiście otwarcie ofert nie przesądza jeszcze o wyniku postępowania przetargowego. Można się spodziewać, że zamawiający oraz każdy z potencjalnych wykonawców dokładnie zbada wszystkie oferty i być może dojdzie do zmian na podium z powodu odrzucenia części ofert z powodów proceduralnych lub odwołań konkurentów. Wśród oferentów są firmy znane z bardzo agresywnego pozyskiwania zamówień w przetargach publicznych i wiadomo, że nie będzie odkładania nogi. Dlatego twierdzenie Urzędu Miasta o zakończeniu procedury w czerwcu należy traktować jako pobożne życzenie. Oceniam, że termin rozstrzygnięcia będzie bliżej sierpnia, co wynika z narzuconego terminu ważności ofert.

Bez względu na to, kto ostatecznie podpisze umowę, prezydent miasta ma w tej chwili kłopot. Budżet inwestycji musi być zwiększony co najmniej o pięć milionów. Gdyby konkurentom udało się wyrzucić z przetargu zarówno lidera jak i ewentualnie kolejne firmy to kwota zwiększenia budżetu inwestycji może sięgnąć nawet 20 milionów złotych, gdyby wygrał najdroższy Budimex. Opcją w takiej hipotetycznej sytuacji może być unieważnienie postępowania przetargowego i rozpisanie nowego przetargu z nowym budżetem. Nie wolno też zapominać, że każda wieloletnia realizacja kosztuje więcej niż cena podana w dniu rozstrzygnięcia przetargu. Pojawiają się roboty dodatkowe, wykonawcy żądają zmian umów i inne powody. Oznacza to, że pewnie wiele wydatków inwestycyjnych nie zostanie zrealizowana. Jakiś remont chodnika, jakaś nowa droga osiedlowa  czy inny potrzebny dla większości mieszkańców wydatek może być odłożony w czasie. Tak wygląda ta brzydsza część sztandarowej inwestycji Janusza Chwieruta.





05 maja 2026

Czas na zmianę nazwy stacji "Dwory"

Mija 72 lata od ostatniej zmiany granic Oświęcimia. W październiku 1954 roku uchwałą Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie nasze miasto powiększyło się o następujące wsie lub ich części: Babice, Brzezinka, Dwory I, Klucznikowice, Monowice, Stare Stawy i Zaborze.

W wyniku tej rozbudowy miasto znacznie powiększyło swoją powierzchnię. Wraz z nowymi terenami połączyliśmy tradycje tych miejsc, ale też infrastrukturę. Jedną z takich rzeczy jest bezpośredni dostęp do sieci kolejowych. Linia kolejowa położona po lewej stronie Soły oddziela od tej pory Babice, Brzezinkę i Broszkowice od miasta. Po prawej stronie linia biegnie w kierunku Krakowa i w dawnej wsi Dwory istnieje druga stacja kolejowa w Oświęcimiu czyli "Dwory". Mimo upływu lat, znaczącej modernizacji linii kolejowej w ostatnich latach nazwa stacji pozostała.
Przyczyn pewnie jest wiele. Przez taką a nie inną politykę informacyjną oraz transportową "Dwory" mają wyłącznie marginalne znaczenie. Stacja ma swój potencjał, tuż przy peronie jest pętla autobusowa do której dojeżdża sporo kursów autobusów, w godzinach szczytu nawet co pół godziny. Mimo to nikomu nie zależy na wypromowaniu tej możliwości korzystania z podróży w kierunku Krakowa. Szkoda tym bardziej, że w "Planie zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla gmin, dla których organizatorem jest Miasto Oświęcim" (linkz 2023 roku w tym miejscu powinien powstać punkt przesiadkowy razem z infrastrukturą parkingową. Pasażerowie wsiadający i jadący do Krakowa w Dworach mogliby oszczędzić około 10 minut plus kolejne zaoszczędzone na podróż do stacji "Oświęcim". Póki co autobusy dojeżdżają, ale niekoniecznie są synchronizowane z odjazdami pociągów. Do tego budynek stacji wymaga pilnego kapitalnego remontu, a na stacji brak choćby automatów biletowych.
Brak rozpoznawalności tego miejsca przez brak informowania potencjalnych pasażerów współgra z nielogiczną dla wielu nazwą "Dwory". Mimo ponad 70 lat władze miasta nie są zainteresowane, by ten temat wyprostować i choćby tym symbolicznym gestem przyłączyć na stałe dawną wieś do miasta. Najlepszym momentem na to była modernizacja linii kolejowej nr 94. Nie zrobiono tego, a władze miasta mimo obietnicy złożonej lata temu jednemu z radnych nie wystąpiły z odpowiednim wnioskiem. Czy w końcu nasze miasto zadba o poprawną nazwę?

16 lutego 2026

Kabaretowa kontrola schroniska. Kiedy wybudujemy nowy azyl?

Kilka tygodni temu przez Polskę przeszła fala oburzenia spowodowana stanem opieki nad zwierzętami w schroniskach. Zaczęło się od zamknięcia obiektu w Bytomiu. Później sprawą zainteresowały się najważniejsze osoby w Polsce. Minister MSWiA Marcin Kierwiński zarządził kontrole we wszystkich zarejestrowanych schroniskach.

Oświęcimski "Kamyczek" znalazł się w raporcie pokontrolnym wśród kilku najgorszych schronisk w kraju, co zostało zakomunikowane szeroko w mediach. Sprawa ta zapewne zmroziła władze miasta i osoby jej przychylne. Mimo weekendu od rana na profilach facebook'a prywatnych i służbowych tworzono chwytające za serce opowieści o wspaniałych warunkach życia "naszych słodziaków" okraszone bogato zdjęciami różnych zwierząt. Publikowano protokoły pokontrolne. Jednocześnie władze miasta uderzyły do "wszystkich świętych", w tym warszawskich, by odwołać te informacje. W środku weekendu odpowiedni inspektor weterynarii musiał napisać oświadczenie, z którego wynikało, że nie stwierdzono naruszenia dobrostanu podopiecznych. Na koniec przeprowadzono kolejną kontrolę, gdzie sprawy pilnowała sama Wicemarszałek Sejmu pani Dorota Niedziela. Czy jedna z dziesięciu najważniejszych osób w kraju musiała tu być? Chyba tylko po to, by upewnić się co do jakości "różowych okularów' kontrolujących. Nie widzę innego powodu. Ostatecznie cała energia poszła w kierunku przekazania mieszkańcom, że to tylko uchybienia formalne czyli "papiery". A nawet rzekoma nadgorliwość osób kontrolujących.

Czy tak było? Dziennikarze w ciągu kilku dni ustalili, że w poprzednim roku doszło do kilku zdarzeń, gdy schronisko było chwilowo przepełnione. Ktoś jednak ustala zasady i później je egzekwuje po to, by nie doszło do dramatów z Bytomia, Sobolewa czy ostatnio z Kuflewie. Atakując kontrolerów czy też robiąc im nadzór w czasie pracy ryzykujemy, że kiedyś ktoś nie zareaguje na krzywdę. Tym bardziej, że mieliśmy przykłady, gdy wysocy urzędnicy ostentacyjnie ogłaszali zgodność z przepisami, mimo że dotyczyło to obiektów od dawna będących na cenzurowanym jak wspomniane Sobolewo. Wolałbym więcej zimnej krwi w zachowaniu naszej władzy w czasie kryzysów niż pokazano nam to w tamten weekend.

Pamiętajmy, że mimo co najmniej dwóch remontów, to ciągle jest odpicowana rudera przeznaczona w bliżej nieokreślonej przyszłości do rozbiórki. Budynek, którego się nie da rozbudować, a pracownicy muszą pracować w tymczasowym kontenerze. Obiekt, który nie spełnia podstawowych wymagań rozporządzenia ministra rolnictwa jak: brak lokalizacji na terenie zalewowym czy minimalnej odległości od zabudowań. W latach 2017-20 podjęto poważne kroki, by ten stan zmienić. Wybrano lokalizację, uchwalono zmianę planu miejscowego, zakupiono projekt i wizualizację. Wystąpiono także do starostwa o podarowanie nieruchomości. Co ważne Janusz Chwierut umieścił w swoim programie wyborczym budowę nowego schroniska. Czy zamierza to zrealizować? Wydał na ten cel już co najmniej 200 tys. złotych. Czy może czekamy aż kolejna powódź zrobi szkody, jak choćby w 2010 roku? W kampanii w 2024 nadal ta budowa była na liście spraw do zrobienia. Schronisko w obecnej lokalizacji uratowały dwa zdarzenia: upadek Life festivalu oraz odstąpienie od budowy "mostu duchów". Lokalizacja na Kamieńcu ma swoje plusy, ale ostatnie afery skłoniły Najwyższą Izbę Kontroli do kontroli schronisk, a minister Marcin Kierwiński zapowiedział "dokręcenie śruby", także na niwie zmiany prawa. Temat budowy lub znaczącej przebudowy schroniska tak czy owak do nas wróci. Od nas zależy czy będzie to "pod kontrolą" czy będziemy przymuszeni okolicznościami.


Rys. Wizualizacja nowego schroniska w Oświęcimiu z 2017 roku.


26 czerwca 2025

"... a ze Stawów jakoś sobie dojadą"

Czerwiec to czas zbliżających się wakacji szkolnych i przedszkolnych. Dla rodziców maluchów od lat podjęcie zajęć w publicznym przedszkolu w kolejnym roku wymaga przejścia corocznego naboru. Naboru, który czasem ma zaskakujący finał. Na przykład nowe przedszkole na Starych Stawach nie przyjmie najmłodszych przedszkolaków.

Od zeszłego roku na osiedlu "Stare Stawy" istnieje zespół żłobkowo-przedszkolny przy ul. Ceglanej. Formanie są to dwie oddzielne placówki: Miejski Żłobek nr 2 i Miejskie Przedszkole nr 1. Oddano je do użytku kosztem blisko 20 milionów złotych po wielu latach zmagań związanych z inwestycją a na końcu polityczną awanturą o finansowanie budowy. Zgodnie z planami miało być 96 miejsc w żłobku oraz 100 miejsc w przedszkolu. Lokalizacje nowej placówki uzasadniano szybkim tempem rozwoju osiedla "Stare Stawy", dużą ilością młodych rodzin i w związku z tym potrzebami wychowawczymi. Do tej pory mieszkańcy osiedla byli skazani na korzystanie z odległych placówek miejskich lub z dużo droższej oferty komercyjnej dostępnej na miejscu. Budowa infrastruktury społecznej pozwalała przypuszczać, że dzielnica w końcu przestaje być traktowana jako drugorzędna na tle innych w naszym mieście.

22 lutego 2024

Dobra oferta transportu zbiorowego wypiera słabą

Początek roku przyniósł informację o wycofaniu się niektórych firm transportowych z rynku przewozów osób. Szczególnie dotknęło to gminy na trasie kolei z Oświęcimia do Krakowa przez Zator i Spytkowice. 

Powodem była konkurencja ze strony kolei, która w ostatnich kilkudziesięciu miesięcy powróciła na tę trasę i błyskawicznie zaczęła bić rekordy powodzenia. Busiarze odczuli to bardzo dotkliwie. Jedni się wycofali, inni ograniczyli swoją ofertę. Dochodzi do niespotykanych wcześniej sytuacji, jak wójtowie i burmistrze muszą pertraktować wysokość dotacji z przedsiębiorcami.
To jest przykład zmian na rynku. Kiedyś oferta busiarzy była atrakcyjna. Dużo kursów w atrakcyjnych porach, szybki przejazd, przystępna cena biletów. Była też ciemna strona biznesu. Przeładowane do granic możliwości pojazdy, częste nie nabijanie na kasę fiskalną utargu, brak kursów w niepopularnych porach. Konkurencja busiarzy była jedną z przyczyną upadku dużych przewoźników, szczególnie w latach dziewięćdziesiątych. Wzbogacenie się społeczeństwa przeniosła część pasażerów do prywatnych samochodów. Poważne potraktowanie modernizacji transportu zbiorowego, szczególnie kolei, oznacza wypieranie busów z rynku.
Jest to jeden z przykładów, że jeśli stworzyć cywilizowane warunki podróżowania za przystępną cenę, to pasażerowie chętnie korzystają z transportu zbiorowego. Oświęcim ma na pewno duże potrzeby w tym temacie. Jak donosi GUS, w 2021 roku około 6 tysięcy oświęcimian dojeżdżało do pracy w innej gminie. Do Oświęcimia przyjeżdża około 9 tysięcy pracowników, do tego uczniowie, studenci i turyści. Po mieście krąży więc nawet kilkanaście tysięcy podróżujących codziennie. Nadal brak w naszym mieście wizji i determinacji by uporządkować ten wielki ruch. W konsekwencji na wylotówkach z miasta w godzinach szczytu tworzą się korki, których w innych porach zazwyczaj nie ma.
Oświęcimska infrastruktura do obsługi transportu zbiorowego przez ostatnie kilkanaście lat została rozmontowana. Kiedyś istniał dworzec PKS, na placu Kościuszki było centrum przesiadkowe, z kilku innych miejsc możliwe było rozpoczęcie podróży. Pasażerowie wiedzieli, gdzie się udać, by znaleźć odpowiedni środek podróży w wybranym kierunku w najbliższej okolicy. W tej chwili jest dość duży chaos. Jeśli ktoś nie jest na bieżąco, to musi szukać po całym mieście przystanku w kierunku Krakowa, Chrzanowa, Kęt czy innych miejsc. Od dłuższego czasu obserwuje, że ta potrzeba jest konieczna do uregulowania za pomocą dworca autobusowego, ewentualnie za pomocą nowych przystanków kolejowych zintegrowanych z komunikacją autobusową. Widać to po komentarzach internautów praktycznie pod każdym artykułem na ten temat. Co ważne, ten temat jest w zasadzie opracowany przez Urząd Miasta i są gotowe pomysły na rozwiązanie tych problemów. Czy w najbliższych czasach temat transportu zbiorowego zacznie być traktowany priorytetowo? Liczne ugrupowania szykujące się do wyborów od dłuższego czasu poruszają ten temat. Daje to nadzieję, że po wyborach utworzy się koalicja na rzecz uporządkowania spraw transportu zbiorowego i w ślad za tym pójdą realne działania. Ważne by działać systemowo. Kłopoty Zatora czy Spytkowic są również widoczne w innych miejscowościach pogranicza powiatów oświęcimskiego, chrzanowskiego i wadowickiego. Dotyka to przede wszystkich uboższych ludzi, ale też uczniów i studentów. Ważne, by wykluczenie komunikacyjne nie odebrało dostępu do nauki i medycyny.

18 stycznia 2024

Dekada straconych szans czyli o braku dialogu w mieście

Koniec roku przyniósł informacje o zakończeniu konkursu architektonicznego na projekt przebudowy hali lodowej. Sprawa zakończyła się skandalem. Część uczestników, w tym lokalna pracownia Susuł&Strama, zaprotestowała przeciwko werdyktowi Jury. Sprawa niestety została odrzucona z powodów formalnych przez KIO, co uniemożliwiło dokonania osądu przez fachowców.


Lokalni architekci podnieśli szereg zastrzeżeń do zwycięskiej pracy. Według ich oświadczenia dowiadujemy się, że między innymi: na trybunach będzie ciasno, przejścia przeciwpożarowe nie będą spełniać aktualnych norm, konfiguracja starej hali i planowanej nowej części ma generować niepotrzebne koszty budowy oraz późniejszego utrzymania. Obiekt zaś ma być jeszcze bardziej niefunkcjonalny niż jest teraz. Co ważne, mimo wytycznych zamawiającego wiele oczekiwanych funkcji będzie niedostępna w nowym obiekcie. Po prostu mamy zapłacić za coś, czego nie zamawialiśmy. Przy okazji awantury pojawiły się głosy, że podczas przygotowań do konkursu pominięto stanowiska środowisk sportowych. Zwraca się także uwagę, że do komisji konkursowej miasto powołało zastępcę prezydenta Andrzeja Bojarskiego, specjalistę od drogownictwa, a nie powołano specjalistów od budownictwa kubaturowego, którzy pracują w mieście. Wielu komentatorów wskazuje, że to jest kolejna stracona szansa na dobrą inwestycję i skończy się kolejnym bublem budowlanym. Przyjrzyjmy się kilku innym wybranym inwestycjom z ostatnich lat.

08 stycznia 2024

Prezydent- ogrodnik buduje kolejne parki

W przedświątecznych "Wieściach z ratusza" z 15. grudnia prezydent Janusz Chwierut poinformował o swoich planach na najbliższe lata. Wśród nich na uwagę zasługują te, które odnoszą się do wykorzystania funduszy europejskich, a konkretnie Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji.

Prezydent w swoim materiale promocyjnym poinformował o szeregu inwestycji, które są obecnie na różnym etapie przygotowania. Mają powstać między innymi: miasteczko komunikacyjne koło Szkoły Podstawowej nr 11, wykonany zostanie kolejny krok w kierunku budowy stadionu lekkoatletycznego obok Szkoły Podstawowej nr 4 i inne. Gospodarz miasta wspomniał także, że po "odblokowaniu funduszy UE" w ramach KPO spodziewa się bliżej nieokreślonych środków dla miasta. 

28 grudnia 2023

Rady osiedla trzeba zreformować

Na listopadowej sesji Rady Miasta Oświęcim procedowano pierwszą w historii inicjatywę uchwałodawczą oświęcimian. Chodziło o wprowadzenie w naszym mieście budżetu obywatelskiego. Podobne inicjatywy są w setkach podobnych miejscowości nie tylko w Polsce, ale i za granicą. 

Inicjatywa upadła głosami radnych popierających prezydenta Janusza Chwieruta, ale też kilkorga radnych z opozycji związanych z radami osiedli. Prezydent przeciwstawił radnym fałszywą alternatywę, to jest albo program SIRO czyli Społeczną Inicjatywę Rad Osiedli albo budżet obywatelski. Tłumaczył to tym, że w jego ocenie wspomniany program to jest właśnie budżet obywatelski powołując się na własną interpretację definicji budżetu partycypacyjnego, która nie ma odzwierciedlenia choćby w ustawowej definicji. Środki SIRO są rozdzielane w głosowaniu pośrednim przez wybranych wcześniej radnych osiedlowych, natomiast według ustawy to mieszkańcy w głosowaniu bezpośrednim wybierają spośród zaakceptowanych pomysłów. Różnica jest więc duża.

SIRO powstało niedługo po tym, jak obecny prezydent objął stanowisko p.o. prezydenta w 2011 roku. To był jeden z jego pomysłów na kampanię wyborczą w 2010 roku. Był to na pewno sposób na wzmocnienie, jakkolwiek niewielkie, pozycji Rad Osiedli. Otrzymały do swojej dyspozycji przypisane wg algorytmu dodatkowe pieniądze w wysokości około 300 000 złotych na dwanaście rad. Przez te lata ta kwota nie była waloryzowana. Za mojej kadencji w Radzie Osiedla "Stare Stawy" słyszałem o próbach zmian zasad, w tym powiązanie z wysokością SIRO od wpływów z podatku od nieruchomości albo od zajmowanego obszaru przed daną radę osiedla. W każdym razie, rady miały swój grosz i go wydawały. Oczywiście należy pamiętać, że jedni mieli do dyspozycji kilkadziesiąt tysięcy, inni po kilka. Radny Jan Adamaszek zapytał prezydenta o wydatki kilku rad osiedla w ramach SIRO na przestrzeni lat. Wybrał osiedla "Zasole", "Pod Borem", "Domki szeregowe", "Monowice" i "Północ". Rady z relatywnie dużym budżetem mogły sobie pozwolić na duże zakupy sprzętu i wyposażenia a nawet na zlecenie opracowania dokumentacji projektowej potrzebnej do wykonania remontu chodników. W 2022 roku wykonano z SIRO wymianę oświetlenia ulicznego na energooszczędne na osiedlu "Zasole". Mniejsze rady ze względu na niewielkie środki mogły sobie pozwolić tak naprawdę na jeden wydatek. Najczęściej zakup sprzętu rekreacyjnego na place zabaw.

Rady osiedla są umocowane w Statucie Miasta Oświęcim w artykule 81 i następnych. Nie ma żadnych powodów, by nie zmienić zasady finansowania rad w taki sposób, by środki były zabezpieczone nie tylko na działalność społeczno-kulturalną, ale także na inwestycje i zakupy rzeczy niezbędnych dla mieszkańców poszczególnych osiedli. Takie rozwiązania istnieją w wielu miejscach w Polsce. W Lublinie Rady Dzielnic w 2019 roku otrzymywały po 150 000 złotych na wydatki według potrzeb. Nie jest to rzecz, której nasz budżet nie udźwignąłby. W tym roku, mimo zaklęć prezydenta o biedzie, mamy do wydania więcej niż w poprzednim roku. Co więcej prezydent wygospodarował kilka milionów na zmniejszenie zadłużenia miasta. Są więc rezerwy. Oprócz tej zmiany warto zastanowić się nad inicjatywą uchwałodawczą rad osiedli do Rady Miasta. Byłoby to jeszcze większe wzmocnienie pozycji rad. Zakres zmian o których piszę powinien być wykuty w ramach konsultacji. Być może przyszły rok wyborczy i związane z tym nowe otwarcie jest właściwym momentem na taki krok.


07 grudnia 2023

Czas na pociągi przyspieszone z Oświęcimia

Nowy kolejowy rozkład jazdy przynosi nam wiele zmian. Najważniejsza to powrót pociągów międzynarodowych. Inna zmiana to przedłużenie trasy Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej do Oświęcimia przez Skawinę. 

Rewitalizacja okolicznych linii kolejowych, szczególnie na kierunkach śląskim i krakowskim zaowocowała wielkim powrotem pasażerów na kolej. Drastycznie zmniejszony czas przejazdu i w dużej części nowoczesny tabor powoduje, że od jakiegoś czasu kolejowi operatorzy nie mogą narzekać na brak chętnych do podróży. Widać też, że wielu dojeżdżających samochodem przesiadła się do pociągów. Nie brakuje też kursów, więc nie ma problemów z wyskoczeniem do Katowic czy Krakowa w celu załatwienia jakiejś sprawy i szybkim powrotem. Otwarcie pełnej linii przez Skawinę umożliwi szybki alternatywny dojazd nie tylko do Krakowa Głównego, ale do wielu stacji krakowskich od strony Skawiny. Przywrócenie działania kas biletowych i powrót miasta na mapę sieci kolei międzynarodowych to jest duży plus. W przyszłości warto walczyć o poszerzenie oferty przewozów o kolejne stacje na Śląsku, na przykład Bielsko-Biała i Gliwice, i pociągów dalekobieżnych. Czy to się uda? To pewnie zależy od popytu na te usługi. Sądząc po ilości pracowników dojeżdżających z naszego regionu do sąsiednich miast powinno się to docelowo udać.

Ofertę, szczególnie w kierunku krakowskim, można poprawić. Przejazd do Krakowa przez Trzebinię według rozkładu to godzina. Przez Skawinę to już półtorej godziny, bo po drodze jest ponad dwadzieścia stacji na których zatrzymuje się pociąg. Czy nie warto przynajmmniej części z nich przekwalifikować na przyśpieszone? Czas dojazdu w mniej niż godzinę jest możliwy. Z informacji prasowych wynika, że można jechać tą drogą nawet 120 km/h. Jest więc pole do dużego skrócenia czasu przejazdu między stolicą województwa a naszym miastem. Kto wie, może wrócą pociągi z Bielska-Białej do Krakowa przez Oświęcim. Wydaje mi się, że taki postulat powinien być przedstawiony organizatorom transportu kolejowego w naszym regionie. W każdym razie sukces frekwencyjny dotyczy wszystkich obszarów. Nie tylko lokalnie kolej zyskała, ale też kolej dalekobieżna jak Inter City.

23 listopada 2023

Czy miasto nadąża za swoim rozwojem?

Oświęcim jest miastem paradoksów. Z jednej strony wyludnia się, z drugiej strony jest masa chętnych, by wybudować tutaj dom lub mieszkania. Czasem dla siebie, a czasami na sprzedaż. Szczególnie ujawniło się to po rozpoczęciu przez poprzednika prezydenta Janusza Chwieruta, Janusza Marszałka, akcji uchwalania planów zagospodarowania przestrzeni. Proces rozpoczęty w czasach jego rządów doprowadził, że ponad 90% powierzchni miasta ma taki plan uchwalony i można bez przeszkód wybudować wskazany w dokumentach obiekt. Dzięki temu na własne oczy wielu może się przekonać, że upływ krwi jaki ma miasto od ponad 30 lat przynajmniej częściowo można było ograniczyć. Chętni do tego ludzie nie mieli po prostu gdzie się budować i w konsekwencji wyprowadzali się z miasta.

Oprócz planów do rozwoju potrzebne są drogi. Niewiele nowych powstało w ostatnich latach. Większość inwestycji drogowych to są modernizacje starych traktów. Te które powstają dość szybko przekształcają okolicę w plac budowy. Takim przykładem jest ulica Ceglana, która została wybudowana, a w zasadzie dokończona, w 2017 roku. Dzięki uchwalonym planom oraz powstałej drodze w krótkim czasie wybudowano tu blisko sto lokali w zabudowie jednorodzinnej, powstanie kolejnych to tylko kwestia czasu. Zabudowanie terenu, który jeszcze dziesięć lat temu był terenem rolniczym musi prowokować do zadania pytania co dalej. Nie ulega wątpliwości, że każda kolejna wybudowana droga da impuls do rozwoju budownictwa.

Skrzyżowanie dwóch ulic Ceglanej i Krzemieńczyk bez przejścia dla pieszych. Po lewej stronie widać nowy obiekt żłobka i przedszkola. Po prawej osiedle. Za osiedlem w przyszłości ma powstać kolejna miejska ulica.


Ulica Ceglana to szeroka aleja, ze ścieżką rowerową i chodnikiem. W czasie budowy nie przewidziano budowy zatok autobusowych. Dlaczego? Nie wiadomo. Zgodnie z „Planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla gmin, dla których organizatorem jest Miasto Oświęcim” tą ulicą ma przebiegać w przyszłości trasa jednej lub kilku linii autobusowych. W tej chwili na prawie półtorakilometrowym odcinku są urządzone trzy przejścia dla pieszych. Brakuje co najmniej dwóch. Przez niedopatrzenie nie wybudowano takiego obiektu w rejonie skrzyżowania ulicy Kościeleckiej oraz Ceglanej – stary ślad w kierunku ulicy Pod Olszyną. Od kilku lat mieszkańcy okolicznych domów składają wnioski o zmianę organizacji ruchu, ale bez efektu. Na taką względnie niedrogą inwestycję brak pieniędzy. Kilkaset metrów bliżej „Castoramy” mieszkańcy nowego osiedla przy ulicy Krzemieńczyk również walczą o powstanie przejścia dla pieszych. Sprawa niewątpliwie jest poważniejsza. W krótkim czasie wybudowano tam aż 60 lokali. Po tej stronie ulicy Ceglanej nie wybudowano chodników, ani przejścia dla pieszych. Jest tylko opaska, która oczywiście nie nadaje się do spacerów z wózkiem dziecięcym, ani spaceru z małymi dziećmi. Do najbliższych przejść jest odpowiednio 220 i 350 metrów. Na nowym osiedlu oczywiście jest wiele małych dzieci i będzie ich coraz więcej. Co ciekawe prawie naprzeciwko znajduje się nowe przedszkole i żłobek. Większość nowych młodych mieszkańców pewnie znajdzie tam opiekę. Sama ulica jest zaś bardzo ruchliwa, a kierowcy często łamią przepisy odnośnie dopuszczalnej prędkości. Co ważne, mieszkańcy występowali już wielokrotnie o budowę. Ostatni wniosek za pośrednictwem Rady Osiedla „Stare Stawy” złożono w lipcu, ale póki co nie znaleziono czasu na odpowiedź mieszkańcom. Czy koszt budowy w wysokości kilkunastu tysięcy złotych przerasta nasze miasto? Jednoroczny podatek od nieruchomości wniesiony przez tych mieszkańców powinien pokryć koszt inwestycji.

15 listopada 2023

12 lat temu prezydent Chwierut kupił pierwszą koncepcje przebudowy lodowiska i... nie pykło.

Od jakiegoś czasu usportowiona część społeczeństwa naszego miasta żyje tematem modernizacji lodowiska, a szczególnie tym, jakoby proces inwestycyjny się właśnie rozpoczął. Temat podchwytują także co jakiś czas ogólnopolskie media, więc przyjrzyjmy się sprawie. Jest to ważna sprawa nie tylko dla kibiców hokeja, ale wielu zwykłych użytkowników lodowiska.

Prezydent Janusz Chwierut ogłosił kolejny, drugi już konkurs na koncepcję przebudowy oświęcimskiego stadionu lodowego. W nagrodę zwycięzca ma otrzymać z wolnej ręki (czyli bez przetargu) zlecenie na wykonanie dokumentacji projektowej. Wzbudza to nadzieje osób, które korzystają z lodowiska. Obiekt ma swoje lata, a także ograniczenia nieprzystające do współczesnych czasów i wymagań widowni. Sama akcja jest nagłaśniana w sposób mocno przesadny, mówimy przecież o koncepcji czyli pomyśle na pomysł. Poprzednik prezydenta Chwieruta Janusz Marszałek wydał fortunę na różne koncepcje budowy różnych obiektów. Być może dzięki temu "szuflady w urzędzie" były pełne pomysłów w czasie oddania przez niego władzy. Mówiąc poważnie, temat lodowiska jest trudny dla każdego, kto rządzi naszym miastem. Z jednej strony tradycja i oczekiwania społeczne. Z drugiej strony w sytuacji, gdy na przykład budowa przejść dla pieszych na nowych osiedlach jest wyzwaniem przekraczającym możliwości budżetu miasta, trudno oczekiwać gwałtownych ruchów w tym temacie. Przynajmniej dopóki nie zjawi się "bogaty wujek" i nie zasponsoruje budowy. To zaś może być trudne, bo jak wiadomo hokej i inne sporty łyżwiarskie to nisza na rynku sportowym w Polsce, więc są daleko w priorytetach decydentów. Możliwe jest to najszybciej w sytuacji gdyby Polska organizowała dużą imprezę, jak Igrzyska Olimpijskie, Igrzyska Europejskie czy przynajmniej mistrzostwa. Na pewno wiedzą o tym nasi lokalni włodarze. Czy potrafili wykorzystać ostatnie okazje? 

W sierpniu 2011 roku czyli niedługo po objęciu stanowiska pełniącego funkcję prezydenta miasta Oświęcim Janusz Chwierut wystąpił o zwiększenie budżetu MOSiR o 357 tysięcy. Kwota ta obejmowała koszt 65 tysięcy złotych na zadanie "Koncepcja pn.” Program rewitalizacji obiektów sportowych na terenie miasta Oświęcim”". W jego wyniku MOSiR uzyskał trzy koncepcje przebudowy i rozbudowy lodowiska (Link), krytej pływalni (Link) oraz boiska. Basen został przebudowany według tej koncepcji kilka lat później. Czytając opracowanie warto zauważyć, że autorzy powołują się na inne opracowania z poprzednich lat, głównie z początku drugiej kadencji Janusza Marszałka. Widać więc, że przygotowania do inwestycji trwały długo.

Stara koncepcja przebudowy lodowiska.

Jak można przeczytać na stronie pracowni, która  projekt-koncepcję przebudowy lodowiska przygotowała, obiekt miał być wykorzystany w czasie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie w 2022, do których ostatecznie  nie doszło. Po przebudowie obiekt miał mieć dwie tafle oraz zwiększyć swoją pojemność do 6 000 widzów. W 2012 roku miał kosztować... 95 milionów złotych, podczas gdy budżet miasta wynosił wtedy około 130 milionów złotych, a proces zadłużania miasta dopiero się rozpoczynał. Ile by trzeba wydać w 2023 roku? Pewnie minimum dwa razy tyle. Na pewno problemem były by duże koszty utrzymania powiększonego obiektu, co wymuszałoby dotacje dla MOSiR w większej wysokości niż teraz. Uzyskalibyśmy zaś ładny obiekt, który na pewno stałby się wizytówką miasta. Nic mi nie wiadomo, by miasto zleciło opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy na podstawie koncepcji z 2011 roku.

Wysokie kwoty inwestycji nie są niczym nadzwyczajnym dla podobnych obiektów. Niedawno Bytom kosztem 40 milionów złotych wybudował nowy obiekt, ale z trybunami tylko na 1 200 osób. Jakiś czas temu w Krakowie planowano rozpocząć budowę Całorocznego Centrum Sportów Zimowych. Planowano wydać około 60 milionów złotych, ale oferty złożone w przetargu rozpoczynały się w granicach 100 milionów. Znajomi samorządowcy twierdzą, że nasz prezydent szuka inspiracji w czeskim Trzyńcu. Obiekt powstał za cenę około 700 milionów koron czeskich w latach 2012-14. 

Prezydent nie wyjaśnił dlaczego trzeba wystąpić o nową koncepcje dla przebudowy i wydawać kolejny raz pieniądze. Starą przecież zaakceptował. Za te pieniądze można z powodzeniem opłacić zajęcia dla dzieci jak choćby półkolonie. Nie znamy także publicznie żadnych danych, które wskazywałyby konieczność i nakazać docelowy kierunek przebudowy obiektu. Dodatkową halę dla potrzeb treningu można dobudować bez potrzeby ruszania starego obiektu.

No i na koniec: czy nasz prezydent ma jakieś plany jak pozyskać te niemałe pieniądze potrzebne do wykonania remontu? Chętnie byśmy je poznali. Bo wydać nie swoje pieniądze na koncepcje-projekty może każdy, nie są to powalające na kolana kwoty. Ale za tym powinien iść jakiś plan działania. Dlatego panie prezydencie, prosimy o wskazanie mapy drogowej dojścia do celu. Bo jak widać oczekiwania i potrzeby finansowe są ogromne. A wydanie kilku milionów na dokumentację w sytuacji, gdy możliwości budowy takiego obiektu są znikome jest niezrozumiałe. Poprzednim razem to się nie stało, więc skąd ten brak konsekwencji? Zamrażanie pieniędzy na lata i tyle. Na budowę w naszym mieście czeka choćby dom pomocy społecznej, aktywni mieszkańcy nie mogą doczekać się bezpiecznej kąpieli na świeżym powietrzu, a kilka tysięcy mieszkańców karnie czeka w kolejce po mieszkanie komunalne lub socjalne. Nie wolno zapominać o dwukilometrowym odcinku DK 44, który po uruchomieniu obwodnicy będzie wymagał dużej modernizacji. Co z dojeżdżającymi do szkół i pracy w innych miastach? Czy aktualna ekipa z Zaborskiej jest zainteresowana rozwiązaniem takich przyziemnych spraw suwerena? 

Moje córki niedawno zaczęły treningi łyżwiarskie i będę zadowolony z poprawy warunków treningu, jeśli się to uda. Ale nie zgadzam się na udawanie za ciężkie miliony oświęcimskich podatników, że coś się dzieje i wystarczy poczekać. Wykonanie projektu budowlanego można zlecić w dowolnym momencie, gdy inwestycja nabierze konkretnych kształtów z zabezpieczonym finansowaniem. Z komunikatów urzędu nie wynika, za co konkretnie chcemy zapłacić tak duże pieniądze.

21 września 2023

Dyskusja o punkcie przesiadkowym na Krukach

 




Co słychać w oświęcimskim MZK?

MZK w Oświęcimiu ma kilkadziesiąt lat historii. Dawniej zakład budżetowy miasta, teraz jest to oddzielna spółka prawa handlowego. MZK to w tej chwili synonim transportu zbiorowego w naszym mieście i okolicy.

W ostatnich kilku tygodniach rozmawiałem o zakładzie z kilkoma osobami. Jak się pracuje w tej ważnej firmie? Jaka atmosfera? Czy firma ma szansę na rozwój? 

Jak twierdzi pierwszy rozmówca jest to zajęcie dla ludzi, którzy to lubią, a nawet kochają. Twierdzi tak, ponieważ na przykład stawki, za które pracują kierowcy należą do tych niższych na rynku. Czasami wystarcza, ale raczej na skromne życie. Uczciwie trzeba przyznać, że ktoś sam utrzymujący typową rodzinę bez dorabiania tego nie zrobi. Powoduje to presję płacową na kierownictwo firmy i pośrednio na samorządy dotujące MZK. Jest postęp, ale daleko od ideału. W tym roku pracownicy mieli obiecane 6% podwyżki od października. Takie porozumienie podpisały związki zawodowe wiosną. Od nowego roku załoga będzie się domagać dużo większych podwyżek. W czasie ostatnich rozmów doszło jednak do przepychanek między załogą a panią prezes. Zamiast podwyżki zaproponowała jednorazowe świadczenie. Rozmowy potoczyły się niefortunnie także od strony organizacyjnej. Pracownicy-negocjatorzy uznali, że potrzebują chwilę na zastanowienie i wyszli z sali. Gdy wrócili, zebranie było... zakończone. Bo załoga rzekomo zlekceważyła panią prezes, jak im oświadczyła, i ta zerwała rozmowy bez ustaleń. Nie wiem jak skończyła się sprawa, ale bez obiecanych podwyżek zaczną się w firmie poważne problemy kadrowe.

11 września 2023

"Rynek to nie skwer" czyli drzew (na razie) nie będzie na rynku.

Kilka tygodni temu stowarzyszenie KOS 2018 rozpoczęło dyskusję na temat poprawy warunków do przebywania na Rynku Głównym w Oświęcimiu poprzez nasadzenie 20 dużych, dorosłych drzew. W założeniu w najgorętsze dni roku miały zasłonić rozgrzaną płytę i dać realne korzyści. Także ekonomiczne w postaci zwiększenia zainteresowania usługami na tym terenie.

Nasz wniosek spotkał się z zainteresowaniem mieszkańców oraz mediów. Pod każdym udostępnieniem na Facebooku toczyła się ożywiona dyskusja mieszkańców. Ogólnie wynika z niej ogromne rozczarowanie istniejącym stanem rzeczy. Brak cienia, ale też brak odpowiednich miejsc do spoczynku. Ławki są pozbawione oparć. Jest  wielka potrzeba zmian. 

W dniu 5.09.2023 nadeszła odpowiedź (link) na wniosek podpisany przez zastępcę prezydenta Andrzeja Bojarskiego. Odpowiedź sugeruje, że nie ma miejsca na dodatkowe drzewa, wskazuje również na fakt wykorzystywania przestrzeni jako obiekt do organizacji wielu imprez. Przypomina, że w konsultacjach w 2010 roku udział wzięło wiele ciał w tym Rada Osiedla Stare Miasto. Nie wspomina, że na pewnym etapie społecznicy wycofali się z tych konsultacji, co w swoim czasie było dość głośne. W poszukiwaniu cienia zaś odsyła na planty, gdzie jest wiele możliwości wypoczynku. 

08 sierpnia 2023

Przywrócimy cień na rynku w Oświęcimiu.

Stowarzyszenie KOS 2018 wnioskuje do Prezydenta Miasta Oświęcim o posadzenie 20 dorosłych drzew na  strony Rynku Głównym w Oświęcimiu w najbliższym czasie. W razie odmowy Stowarzyszenie KOS 2018 zobowiązuje się do przywrócenia cienia na najważniejszym placu miasta w następnej kadencji Rady Miasta.

Jak co roku letnie upały dają się we znaki szczególnie mieszkańcom miast. Rozgrzane słońcem powierzchnie dróg i budynków zakłócają naturalny obieg powietrza znacznie podwyższając lokalnie temperatury nawet o kilkanaście stopni. Znane są odczyty temperatur bliskie sześćdziesięciu stopniom Celsjusza w miejscach, gdzie jest szczególnie dużo wylanego betonu w miejscu dawnej roślinności. Nasze miasto nie jest wyjątkiem.


Zdjęcie: Typowy widok naszego rynku w upalne dni.

Liczne przebudowy przestrzeni w Oświęcimiu doprowadziły do znacznego ograniczenia roślinności w miejscach takich jak nasz Rynek Główny i okoliczne uliczki oraz liczne ulice i skwery na większości osiedli. Roślinność w miastach ma charakter ozdobny, ale także reguluje mikroklimat. Duże drzewa i krzewy potrafią obniżyć temperaturę w najbliższym otoczeniu do akceptowalnych przez człowieka poziomów przy okazji dając cień. Daje to też możliwość wygodnego spędzania wolnego czasu na wolnym powietrzu zamiast w rozgrzanych mieszkaniach.

24 lipca 2023

"Kanar" w szkolnym autobusie czyli MZK edukuje młodego klienta

Pod koniec czerwca Marcin Boiński, popularny oświęcimski muzyk, na swoim profilu na facebooku zauważył, że niedługo znikną poranne korki w okolicy mostu jagiellońskiego. Ma to oczywiście związek z zakończeniem roku szkolnego. Korki niestety wrócą we wrześniu.

Marcin Boiński zauważył pośrednio, że duże ilości uczniów dowożonych przez ich rodziców do szkół to jest pewien społeczny problem. Wielu rodziców z wygody lub nieokreślonych obaw dowozi i odwozi swoje dzieci w różnym wieku do szkół używając prywatnych samochodów. Powoduje to zwiększony ruch drogowy, powstawanie zatorów i wydłużeniu czasu przejazdu przez nasze miasto. Dzieje się to w newralgicznych porach dnia, gdzie mieszkańcy zmierzają do pracy zmuszając ich do wcześniejszej podróży. Czy można ten trend odwrócić?

Jestem z pokolenia, gdzie samochodów było niewiele. Na Starych Stawach było może ich kilkadziesiąt, i to dopiero od momentu zasiedlenia pierwszych bloków. Praktycznie każdy uczeń Szkoły Podstawowej nr 1 mieszkający od starówki do Starego Młyna w Grojcu dojeżdżał autobusem bez względu na wiek. Uczniowie z Błoń mieli więcej zachodu. Musieli wysiąść w mieście i na nogach dojść do szkoły. Obecnie wielu rodziców uważa niesłusznie, że ma obowiązek dowożenia swoich dzieci. Inni robią to między innymi z wygody oraz obaw o bezpieczeństwo. Takie podejście jest problemem w całej Polsce. Rozwiązaniem jest powrót do podróży dzieci i młodzieży komunikacją zbiorową. 

Uporządkujmy oznakowanie dróg dotyczące tonażu

Lipiec przyniósł nam protesty związane ze zmianą organizacji pracy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zmiana spowodowana otwarciem nowego Centrum Obsługi Odwiedzających na ulicy Więźniów Oświęcimia. Zgodnie z przewidywaniami spowodowało to liczne utrudnienia.

W tydzień temu w  weekend rozpoczął się protest  mieszkańców osiedla Zasole z bloków sąsiadujących z terenem PM Auschwitz-Birkenau oraz jednostką wojskową. Wśród licznych postulatów wskazano, że należy na drodze powiatowej ul. Więźniów Oświęcimia wprowadzić ograniczenie tonażu do 3.5 tony. Akurat to rozwiązanie nie jest prawidłowe.

Wprowadzenie takiego ograniczenia spowoduje, że legalnie nie będzie można dowieść licznych towarów do licznych bloków wybudowanych od ulicy Dworcowej do ulicy Legionów. Kurierzy, dostawcy produktów, samochody obsługi miasta itd. Wszyscy będą musieli mieć zgody od zarządcy drogi na odstępstwo. Raczej spowoduje to "wolną amerykankę" w zakresie przestrzegania przepisów niż realną ulgę dla mieszkańców. Wprowadzenie zakazu, którego nikt nie będzie honorował jest zawsze bez sensu.

W Oświęcimiu są ulice, gdzie z jakiś powodów wprowadzono takie obostrzenia. Ulica Ceglana, Batorego, Kościelecka, wjazd na Zaborską od strony Batorego to przykłady z mojej okolicy. W innych miejscach miasta i gminy wiejskiej pewnie nie brakuje takich niekonsekwencji. Wszystkie te ulice są zbudowane zgodnie z aktualnymi w chwili budowy normami. Zmiana obostrzeń nie spowoduje więc drastycznie szybszego zużycia tych dróg. Co więcej regularnie można spotkać na nich ciężarówki, w tym te najcięższe. Część ma zgody zarządców, większość pewnie nie. W przyszłym roku dojdzie do otwarcia południowej obwodnicy miasta. Myślę, że jest to dobry moment na uporządkowanie oznakowania dróg w naszym mieście i upłynnienie ruchu na osiedlach. 

11 czerwca 2023

Mamy to! Powstanie przystanek kolejowy w rejonie osiedla Kruków!

Trwają prace nad uchwaleniem nowego "Planu zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla gmin, dla których organizatorem jest Miasto Oświęcim". 

Dokument zastąpi poprzedni uchwalony w 2015 roku. W dużej części jest opisem aktualnego systemu transportu zbiorowego na terenach Oświęcimia i sąsiednich gmin, gdzie organizatorem systemu jest nasze miasto. Możemy się dowiedzieć z niego na przykład, że między 2015-21 rokiem liczba zarejestrowanych samochodów zwiększyła się o 22,5%, co aż do epidemii Covid-19 nie wpłynęło na popularność zbiorkomu. Autor opracowania wskazuje, że blisko 3 mln pasażerów co roku korzystało z sieci MZK Oświęcim w 2019 roku. Do dziś ta liczba nie powróciła do poprzedniego poziomu. W opracowaniu nie wskazuje się na przykład jako przyczyny całkowitego rozregulowania rozkładów jazdy w latach 2019-22. Cel częściowego wyeliminowania samochodów z ruchu może być więc nieosiągalny. Jeśli chodzi o pobudzenie "do życia" miasta to jest więcej niż tak sobie.

Jeden z głównych przystanków w mieście. W promieniu 100 metrów dom kultury, kościół, 3 restauracje i ludne osiedle.

15 maja 2023

Mini skate park na Starych Stawach?


Od jakiegoś czasu rankiem na pętli autobusowej na Starych Stawach można spotkać rampę do ćwiczeń dla skaterów. Po przyjeździe pierwszego autobusu jest usuwana co najmniej do wieczora.

Mała architektura jest dość dobrze rozbudowana na większości osiedli. Jej częścią są też urządzenia do wykonywania różnych ćwiczeń. W wielu miejscach zainstalowane różne trenażery - siłownie na zewnątrz, które mają uzupełniać możliwość ćwiczeń na boiskach. Cieszą się umiarkowanym powodzeniem. Sportowcy ich raczej unikają, bo nie pozwalają im na ćwiczenia z zadaniem odpowiednich obciążeń. Sporadycznie korzystają z możliwości ćwiczeń osoby postronne. Najczęściej zaś można spotkać na siłowniach małe dzieci, które używają te urządzenia jako rodzaj huśtawek. Ogólnie można powiedzieć, że zapotrzebowanie społeczne rozminęło się z modą sprzed kilku lat, by takie rzeczy montować. 
Od kilku dziesięcioleci sporą popularnością cieszą się sporty typu jazda na deskorolce czy jazda na rolkach. Często można takie osoby  spotkać także na ulicach naszego miasta. Mają swoje miejsca, gdzie ćwiczą różne akrobacje. Kiedyś takim miejscem na przykład były okolice OCK. Wybudowano też kilka skateparków w naszym mieście i okolicy. Ale jak widać na poniższym zdjęciu, potrzeby są nadal całkiem spore. Kawałek deski i fragment pochyłej powierzchni może dać możliwości do uprawiania hobby. Warto więc w miarę potrzeby wymiany wyeksploatowanych urządzeń na nowe pomyśleć o przynajmniej częściowym wybudowaniu jakiś elementów do mini skate parku, aby adepci tych sportów nie musieli ćwiczyć na drogach publicznych. Szczególnie, że osiedle Stare Stawy od dłuższego czasu jest promowane jako osiedle młodych ludzi.

05 kwietnia 2023

Pięć lat temu prezydent obiecał kąpielisko miejskie

Zbliża się gorący okres wakacyjny, gdzie wielu mieszkańców będzie szukać ochłody nad wodą, a najlepiej na wolnym powietrzu. Od dawna w mieście nie ma takiego, bezpiecznego miejsca dostępnego dla wszystkich.

Brak kąpieliska w naszym mieście jest problemem nierozwiązanym od lat. Kiedyś było takie nad jeziorami na Krukach. Od kilkudziesięciu lat jest to wspomnienie. Amatorzy kąpieli są zmuszeni do kąpieli "na dziko" w Sole czy w pobliskiej okolicy. Ci, których na to stać jeżdżą do Andrychowa, Zatora czy Osieka.

Od wielu lat postulat organizacji kąpieliska (bądź budowy basenu na wolnym powietrzu) jest nagłaśniany szczególnie latem, gdy skwar dokucza. Co roku jest przypominany happening znany z portalu kasztelania. Około 2014 roku pod wpływem tych nacisków p.o. prezydenta Janusz Chwierut zlecił wykonanie koncepcji budowy takiego kąpieliska. Według niej koszt budowy takiego kąpieliska to kilkadziesiąt milionów za zapewne dość luksusowe wykonanie. Koszt zdumiewający, biorąc pod uwagę, że oczekiwania mieszkańców były znacznie mniejsze. Chodziło im głównie o zorganizowanie publicznej plaży z opieką ratowników i skromnym zapleczem sanitarnym. Przebudowany wielkim kosztem miejski basen ma przygotowane wypusty w celu budowy w przyszłości otwartego basenu. Od lat nie dzieje się nic w tej materii. Odkryty basen będzie oczywiście na pewno popularnym miejscem odwiedzin. W czasie poprzedniej kampanii wyborczej w 2018 został ponownie obiecany przez prezydenta Chwieruta jako cel na najbliższe pięć lat. Jak widać po latach, nadal nie przybliżyliśmy się do realizacji tego projektu. Czy w nadchodzących wyborach mieszkańcy usłyszą ponowną obietnicę?

Pozostaje jeszcze kwestia publicznej plaży. Z różnych względów rzeka Soła się do tego nie nadaje. Można na brzegach plażować, ale do bezpiecznej kąpieli nie nadaje się z różnych powodów. Jedno z jezior na Krukach miało być kilka lat temu wystawione na sprzedaż, ale póki co bez efektu. Urządzenie tam prostego kąpieliska z zapleczem dla ratowników oraz zapleczem socjalnym byłoby możliwe w miarę niewielkim kosztem. Nie skorzystano z tej możliwości, ale może w przyszłości to się uda. Póki co ochłody musimy szukać nad fontannami. Być może rozwiązaniem do tego czasu będzie zorganizowanie kursów autokarowych do Andrychowa, Zatora czy innych miejsc?

W wielu miejscach zorganizowanie publicznej plaży się udaje. Studiowałem w Opolu, gdzie jest wiele wyeksploatowanych wyrobisk po marglach (Opolszczyzna to przemysł cementowy), z których kilka zaadaptowano na takie plaże. Wykarczowano przybrzeżne krzaki, postawiono sanitariaty i zapewniono opiekę ratowników. Część z tych miejsc z upływem czasu rozrosła się do pokaźnych rozmiarów ośrodków z zapleczem gastronomicznym i sportowym. Zacznijmy więc od prostych spraw.



Prezydent prezentuje program między innymi budowy kąpieliska.



Słynny happening portalu kasztelania.pl